Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Rozdział Drugi

Nastał świt. Było coś niezwykłego w każdym promieniu słońca, które przebijało się przez szczeliny Lwiej Skały, by oświetlić jej czubek. Rozciągający się z niego widok nie mógł równać się z niczym innym, żadne miejsce w Afryce nie potrafiło wzbudzić w Mafrikim zarówno narastającego uczucia dumy, potęgi, jak i spokoju. Miejsce to napawało go siłą, a prestiżowa rola, którą odgrywało nie tylko w świecie, ale i w Kręgu Życia, nie miała konkurencji. Wierzenia mówiły, że gdyby Lwia Skała uległa zniszczeniu, wraz z nią upadłoby całe mocarstwo.
Na jej czubku pojawił się Sarhaan. Widząc Mafrikiego, lekkim truchtem zeskoczył na kamienie, aby w końcu znaleźć się przed przyjacielem.
- Witaj, Mafriki - Sarhaan ukłonił się nisko, na co szaman pokręcił głową.
- Nie ma takiej potrzeby - rzekł. - Chciałbym jak najszybciej zobaczyć Twoją córkę. Nie rozumiem jak mogłem tego nie zauważyć podczas namaszczenia.
W grocie już czekała na nich Jua. Mafrikiemu nie umknęło spojrzenie, jakim ich obdarzyła, gdy podeszl…

Rozdział Pierwszy

W tradycji Lwiej Ziemi leżało, by chować lwy i lwice niższej rangi na polach za Skałą. To tam właśnie odbył się pogrzeb Gizy, poprzedzony cichym namaszczeniem dzieci w jaskini, gdyż tylko królewskiemu potomstwu była dana zaszczytna prezentacja na czubku Lwiej Skały, w otoczeniu setek poddanych.

Sarhaan, przy pomocy jednego z lwów ze stada przyniósł ciało Gizy i złożył je u stóp Skały. Ciemnobrązowa sylwetka wyraźnie odznaczała się na tle złocistej trawy, wysuszonej przez słońce i poszarpanej przez wiatr.

Ezeoha, król Lwiej Ziemi wystąpił z orszaku, wygłaszając krótką przemowę, w której chwalił Gizę za bycie wspaniałą członkinią Lwiej Straży, za jej pogodę ducha i dobre serce. Sarhaan stał na uboczu, powoli pogrążał się w zadumie, aż w końcu stracił kontakt z rzeczywistością. Myśli napełniły się wspólnie przeżytymi chwilami, przed oczami przeciągały się obrazy z przeszłości, a wśród nich ona - dryfująca między każdym zakątkiem jego podświadomości.
Miał wrażenie, że wciąż ją widzi, wciąż …

Prolog

Tam gdzie nieboskłon stykał się z ziemią, a słońce ukazywało ostatnie promienie, stała Lwia Skała, zapisana w historii jako miejsce narodzin i pochówków wielkich władców, jako monument wzniesiony na cześć zwycięskich bitew, które miały miejsce u jej stóp. Widziała ona niejedno, będąc świadkiem powstań i upadków potężnych rodów, schyłku i odrodzenia Afryki, gdy na jej szczycie zasiadały lwy o złotym sercu, a także o sparszywiałej duszy. Niezliczone były ilości krwi, które wchłaniała przez lata, ale i radosnego śmiechu, którego dźwięczne echo roznosiło się między jej szczelinami.

O wiele częściej jednak w jej grotach dochodziło do codziennych zdarzeń, zwykle mało ważnych epizodów zapisanych niedbale na kartach jej historii. Ktoś się urodził, ktoś umierał, ktoś wstawał, ktoś kładł się spać, ktoś krył się w jej grotach przed deszczem, a ktoś odpoczywał w jej cieniu, gdy doskwierał mu upał.

I tak właśnie, z krańcem dnia a początkiem nocy, w jednej z jej jaskiń przyszły na świat trzy młode lw…