Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sahara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sahara. Pokaż wszystkie posty

30 cze 2019

Rozdział Czwarty

Pora deszczowa miała się ku końcowi. Dla mieszkańców Lwiej Ziemi oznaczało to powrót do normalności, bynajmniej nie na długo, bowiem za rogiem czaiło się suche, gorące lato, które zmuszało zwierzęta do szukania jeszcze nie wyschniętych koryt rzecznych oraz wodopojów. Mroczna Ziemia z ulgą przyjmowała ocieplające się powietrze i zmniejszone opady. Jezioro wreszcie nie wylewało, a jaskinie nie tonęły w stojącej dniami i nocami wodzie, która gniła i psuła powietrze.
– Nareszcie – powiedziała Nafsi, tego dnia nie wyczuwając na swoim nosie zimnych kropel deszczu. – Miałam już dosyć ciągle tnących mnie komarów. – I brodzenia w błocie – dodał Mwezi, przeciągając się. – A teraz powiedz mi, co wczoraj widziałaś. Uśmiech Nafsi momentalnie zniknął. Zastąpił go przerażony wzrok, a dreszcz przechodzący po jej plecach nie umknął uwadze Mweziego. – Boisz się? – zapytał, podchodząc do niej i trącając ją nosem.

12 maj 2018

Rozdział Trzeci

Informacja: Bardzo Was proszę o zostawianie komentarzy :) Nawet jeśli tylko wchodzisz na bloga, a nigdy go nie komentujesz, to zrób to tym razem, pokażesz mi w ten sposób ile osób rzeczywiście czyta moje rozdziały. Widzę, że blog dziennie ma dużo wyświetleń, także wyjdź z cienia i się nie bój ;) Opcja komentowania dla anonimowych Czytelników zawsze była, jest i będzie włączona :) 

Świat zaczynał się budzić, gdy Nafsi dotarła na Lwią Ziemię. Ciepłe poranne powietrze wdzierało się w jej nozdrza, a złociste wysokie trawy leniwie ocierały się o jej łapy i brzuch. Przez chwilę poczuła błogość rozlewającą się po jej ciele, dawne wspomnienia uderzyły w nią z zawrotną siłą i oto stała tu, młoda, trzyletnia lwica, o złotym sercu i ogromnej naiwności. Oni zamieszkiwali królewskie równiny, ona natomiast tkwiła miesiącami na brudnej, zgrzybiałej Mrocznej Ziemi. Przychodząc tu czuła się chciana, w jednej chwili zapominając o troskach i poddając się pięknu Lwiej Ziemi.

Ale to było dawno, już prawie zapomniała, jak miękka była tu ziemia, jak czyste powietrze, jak głośny śmiech Mweziego brzęczał w jej uszach, gdy tarzali się w trawie, pozostawiając za sobą wytarty szlak.

Teraz musiała skupić się na swym planie. Planie, który nie mógł czekać i nie znosił sprzeciwu. Ogarnął ją lęk na samą myśl o tym, co by się stało, gdyby córka Sarhaana dostała się w niepowołane łapy.