Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pinto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pinto. Pokaż wszystkie posty

30 cze 2019

Rozdział Czwarty

Pora deszczowa miała się ku końcowi. Dla mieszkańców Lwiej Ziemi oznaczało to powrót do normalności, bynajmniej nie na długo, bowiem za rogiem czaiło się suche, gorące lato, które zmuszało zwierzęta do szukania jeszcze nie wyschniętych koryt rzecznych oraz wodopojów. Mroczna Ziemia z ulgą przyjmowała ocieplające się powietrze i zmniejszone opady. Jezioro wreszcie nie wylewało, a jaskinie nie tonęły w stojącej dniami i nocami wodzie, która gniła i psuła powietrze.
– Nareszcie – powiedziała Nafsi, tego dnia nie wyczuwając na swoim nosie zimnych kropel deszczu. – Miałam już dosyć ciągle tnących mnie komarów. – I brodzenia w błocie – dodał Mwezi, przeciągając się. – A teraz powiedz mi, co wczoraj widziałaś. Uśmiech Nafsi momentalnie zniknął. Zastąpił go przerażony wzrok, a dreszcz przechodzący po jej plecach nie umknął uwadze Mweziego. – Boisz się? – zapytał, podchodząc do niej i trącając ją nosem.

1 wrz 2017

Rozdział Drugi

Nastał świt. Było coś niezwykłego w każdym promieniu słońca, które przebijało się przez szczeliny Lwiej Skały, by oświetlić jej czubek. Rozciągający się z niego widok nie mógł równać się z niczym innym, żadne miejsce w Afryce nie potrafiło wzbudzić w Makini zarówno narastającego uczucia dumy, potęgi, jak i spokoju. Miejsce to napawało ją siłą, a prestiżowa rola, którą odgrywało nie tylko w świecie, ale i w Kręgu Życia, nie miała konkurencji. Wierzenia mówiły, że gdyby Lwia Skała uległa zniszczeniu, wraz z nią upadłoby całe mocarstwo.

23 cze 2017

Prolog

Tam gdzie nieboskłon stykał się z ziemią, a słońce ukazywało ostatnie promienie, stała Lwia Skała, zapisana w historii jako miejsce narodzin i pochówków wielkich władców, jako monument wzniesiony na cześć zwycięskich bitew, które miały miejsce u jej stóp. Widziała ona niejedno, będąc świadkiem powstań i upadków potężnych rodów, schyłku i odrodzenia Afryki, gdy na jej szczycie zasiadały lwy o złotym sercu, a także o sparszywiałej duszy. Niezliczone były ilości krwi, które wchłaniała przez lata, ale i radosnego śmiechu, którego dźwięczne echo roznosiło się między jej szczelinami.